Tak więc nasz dzień zaczął się wspaniałym humorem Sandry, który wykorzystałam do "cyknięcia" kilku wspaniałych fotek. Nie wiem czemu Sandra potem się tak zniechęciła, przecież jak się uśmiecha to cały świat promienieje, a chłopaki na kogo się patrzą ? NA NIĄ ! SIE PACZĄ !!! ;)
A oto filmik. Tak więc udałyśmy się na spacer który trwał 3 godziny. Ja zafundowałam Sandrze loda, ja też sobie kupiłam, a że Kuba nie chciał, to nie dostał. Potem Sandrze kojarzyło się słowo "lód" z wieloma rzeczmi... Tak...głównie z jedną....
Papapa...ciąg dalszy wtorku z Sandrą...nastąpi :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz